Zosi droga do lepszego widzenia więc historia od pierwszej soczewki do pierwszych okularów dla Zosi.
Droga do lepszego widzenia zaczyna się 25 X 2022 r. Pamiętam tamten dzień, jakby to było wczoraj. Dzień gdy odbyłyśmy naszą pierwszą wizytę u optometrystki.
To wtedy Zosia otrzymała swoje pierwsze soczewki kontaktowe.
To był jeszcze czas, gdy nie jeździłyśmy same do specjalistów. Wtedy towarzyszyła nam babcia Aga i dziadek Krystian.
Och, zawdzięczam im moje obecne opanowanie… Wtedy było ciężko, byłam wulkanem emocji czyli wiecznie wściekła.
Głównie na to że to nie oni powinni być zmuszeni sytuacją do jeżdżenia z nami i totalnie wściekła na to, że moja maleńka córeczka musi tak cierpieć.
Wtedy wszystko wydawało się nie do przejścia.
Wspomnienie ogromnego płaczu Zosi, mojego przerażenia i wątpliwości, czy damy radę, czy nauczę się tej precyzyjnej sztuki zakładania maleńkich szkiełek kilkumiesięcznej dziewczynce oraz czy to wszystko ma jakikolwiek sens… To wciąż budzi we mnie duże emocje.
Teraz mam pewność – miało to wielki sens, to Zosi droga do lepszego widzenia.
Widzenie daje potrzebę!
Potrzeba daje cel!
Cel daje motywację do jego osiągnięcia!
A cel i motywacja dają rozwój!
Tamten czas był pełen wyzwań. Do dziś pamiętam, jak wyglądał pierwszy miesiąc z soczewkami…
Miałam sposób na zakładanie a było nim odciągnięcie uwagi Zosi. Główna trudność to, to że ktoś musiał przy nas być. Trzymać Zosi butlę z mlekiem w buzi,
a ja w tym czasie obiema rękoma wkładałam soczewkę.
Szybko musiałyśmy opanować to opanować samodzielnie mimo że wtedy jeszcze mieszkał z nami tato Zosi, to w domu najczęściej bywałyśmy same.
Codzienne zakładanie i zdejmowanie soczewek wymagało nie tylko cierpliwości, ale i niesamowitej delikatności.
Bywały dni, gdy zastanawiałam się, czy kiedykolwiek stanie się to dla nas rutyną, czy zawsze będzie to walka, ból i łzy nas obu.
Ale z czasem nabrałyśmy wprawy, a Zosia nauczyła się, że to część jej codzienności.
Dziś patrzę na nią i widzę, jak daleką drogę przeszliśmy. Soczewki zmieniałyśmy już dziesiątki razy. Każda wizyta kontrolna była kolejnym krokiem naprzód, kolejną lekcją cierpliwości.
A teraz?
Teraz Zosia nosi już swoje drugie w życiu okulary.
Widok jej pewności siebie napawa mnie dumą i przypomina o tym, jak bardzo brakowało mi jej wtedy.
Widzę dziewczynkę, która na swój trudny sposób jakoś radzi sobie w swoim własnym świecie, mimo tak dużych utrudnień, jakie przynosi jej choroba. Okulary stały się elementem jej codzienności, który zdecydowanie pozwala jej uczestniczyć w świecie.
Czy wciąż pojawiają się wyzwania? Oczywiście i to z miesiąca na miesiąc większe. Czasem mam wrażenie, że nasze życie to jeden wielki uśpiony wulkan, który co jakiś czas po trochu wybucha…
Ale wiem jedno to, co kiedyś wydawało się niemal niemożliwe, dziś jest naszą codziennością. I to najlepszy dowód na to, że damy radę z każdą kolejną przeszkodą, jaka pojawi się na naszej drodze.
Jeśli właśnie jesteś na początku tej drogi wiem, jak trudno może być. Ale uwierz mi, będzie lepiej. Trzymajcie się, bo każda walka, każda łza i każda chwila zwątpienia prowadzi do miejsca, w którym dziś jesteśmy.
Jeśli mogę Was o to prosić pamiętajcie o Zosi przy rozliczeniu PIT
Przekażcie 1,5% podatku:
KRS 0000795364
Cel szczegółowy: Zofia Pluta
